Wolność kobiet, aborcja i prawa człowieka

Czy naprawdę potrzebujemy kolejnego tekstu o etycznych problemach aborcji? Niestety wydaje się, że tak. Media nadal wykrzykują oskarżenia o łamaniu przez polityków praw kobiet, a ludzie bezmyślnie powtarzają te ciągi słów o prawach człowieka, wolności wyboru, które mają stanowić jakiś argument. 

Ale czy kilka sklejonych na ten artykuł zdań, które już na początku sugerują krytyczne poglądy autora mogą coś zmienić? Przecież podział na protestujących w czerni i innych wydaje się być nie do przeskoczenia. Podobnie za oceanem – ci, którzy wylewają pomyje na głowę prezydenta z powodu jego decyzji ws. aborcji nie zmienią zdania po przeczytaniu uwag młodego filozofa. Naiwnie jednak wierzę, że te słowa mogą coś uporządkować i wyjaśnić, a może nawet zmienić.

Nasze rozważania zaczniemy od aktualnego sporu nt. aborcji, a następnie przejdziemy do rzeczy bardziej ogólnych i podstawowych jak natura ludzka i prawa człowieka. Na początek zmierzmy się z dość popularnym rozumowaniem wedle, którego kobieta ma prawo sama decydować o swoim ciele oraz dziecku i ani państwo ani nikt inny nie może tego prawa gwałcić. 

Jak wygląda taki argument? Podejdźmy do rzeczy analitycznie. Na początku zakłada się, że kobieta jest kimś lub czymś, czemu przysługuje prawo do posiadania własnego ciała, prawo do stanowienia o sobie, a także jakaś wolność od wszelkich niechcianych ingerencji w jej ciało. Następnie zakłada się, że dziecko w brzuchu matki jest jej własnością (jej integralną częścią). Na tej podstawie wyciąga się wniosek, że kobieta ma prawo sama decydować o dziecku, dopóki jest ono w jej brzuchu, oraz że wszelka ingerencja społeczeństwa lub państwa (np. prawo zakazujące zabijania dzieci) jest niedopuszczalna. Argument wygląda następująco:

  1. Każdemu przysługuje niezbywalne prawo decydowania o sobie i swoim ciele.
  2. Każdemu człowiekowi przysługuje wolność od ingerencji w jego ciało oraz w jego decyzje.
  3. Każda kobieta jest człowiekiem.
  4. Dziecko dopóki jest w brzuchu matki jest częścią jej ciała.
  5. Kobiety mają więc prawo do decydowania o życiu dziecka.
  6. Każda ingerencja osób trzecich w życie dziecka wbrew woli matki łamie prawa człowieka.

Na pierwszy rzut oka takie rozumowanie może wydawać się spójne i sensowne. Jednak pomija się w nim bardzo istotną rzecz, która ma związek z założeniami pierwszym i drugim. Zastanówmy się dlaczego jest tak, że ludzie mają prawo do decydowania o sobie lub że przysługuje im nietykalność osobista i inne prawa. Skąd się bierze taka norma? Innymi słowy, co sprawia, że prawa człowieka są dla nas obowiązujące i nie możemy z nich zrezygnować?

Nie wchodząc w kontekst historyczny i polityczny kształtowania się praw człowieka, możemy bezpiecznie stwierdzić, że ich filozoficznym uzasadnieniem jest założenie o godności człowieka. Co to znaczy? To mianowicie, że człowiek nie jest tylko jednym ze zwierzaków świata, ale że jest istotą rozumną i wolną, zaś prawo, które ma mu gwarantować życie w wolności i godności nazywa się prawem naturalnym (to idea znacznie starsza niż postulaty rewolucjonistów francuskich). Jeżeli więc życie ludzkie posiada godność, to z konieczności przysługują mu pewne prawa i wolności. Możemy więc stwierdzić:

Prawa człowieka są uzasadnione tylko wtedy, gdy przyjmie się założenie, że człowiek ma nadaną godność, która stanowi część jego natury.

Z tego właśnie powodu pierwszym, najbardziej podstawowym prawem człowieka jest prawo do życia. Z niego dedukuje się wszystkie kolejne. A skoro prawa człowieka mają pewną hierarchię, to oznacza to, że wszystkie prawa niższego rzędu są podrzędne tym wyższym. Dlatego też prawo do życia jest najważniejszym prawem każdego człowieka, ważniejszym niż prawo do własności, prawo do edukacji czy wolności religijnej. Część ludzi jednak zapomina o tym oczywistym fakcie stawiając prawo matki do wolnego wyboru ponad prawem do życia małego dziecka. I tutaj leży błąd tego wnioskowania. Prawo do życia (jako podstawa innych praw) nie może być zniesione przez prawo matki, ojca lub kogokolwiek. Właśnie z tego powodu mój sąsiad nie może mnie zabić, chociaż czasem może miałby na to ochotę.

Niektórzy jednak mają wątpliwości, czy rzeczywiście mamy wówczas do czynienia z dzieckiem (może to zlepek komórek?). Przedstawiłem wystarczający dowód na to, że płód od zapłodnienia jest już autonomicznym bytem-osobą , któremu przysługują pełne prawa tutaj. W skrócie chodzi o to, że od momentu połączenia się plemnika i komórki embrion wytwarza wokół siebie system ochronny, który chroni go przed zewnętrznymi zagrożeniami (system immunologiczny). Zaś sam embrion od tego momentu zaczyna się rozwijać (przez podział komórek), a rozpoczęty wówczas proces kończy się dopiero w chwili śmierci. Fakt, że coś zachowuje swoją odrębność, stwarza sobie system obronny i rozpoczyna swój nieuchronny rozwój jako człowiek, skłania nas do wniosku, że embrion jest w pełni osobą i przysługują mu prawa człowieka.

Zaznaczmy jeszcze, że dziecko w okresie prenatalnym nie jest częścią matki, lecz jest raczej pod jej opieką – matka zaś troszczy się o nie zapewniając warunki niezbędne do wzrostu. Oczywiście sam uważam, że im mniej aparatu państwowego, tym więcej wolności obywateli, jednak minimum, które państwo musi gwarantować to zapewnianie warunków podstawowych do godnego i wolnego życia (tzn. zgodnego z naturą człowieka) – rzecz, którą tutaj dyskutujemy wchodzi, rzecz jasna, do tego minimum.

Jeszcze słowo o polityce: społeczeństwo (poprzez aparat państwowy) ma nie tylko prawo, ale i obowiązek przestrzegania tych praw oraz zapewniania dostępu do nich wszystkim ludziom. Dlatego przepis, który zabrania aborcji (w sytuacjach, gdzie nie jest zagrożone życie matki) nie jest gwałtem na prawach człowieka (kobiet), ale wręcz przeciwnie – jest ich wypełnieniem, gdyż realizuje on prawo naturalne.

Podsumowując: (1) prawo do życia jest najbardziej podstawowym ze wszystkich praw człowieka, jest więc wobec innych nadrzędne; (2) prawo kobiety do wyboru nie może stanowić o życiu dziecka; (3) prawa człowieka są oparte na naturze człowieka i prawie naturalnym; (4) dziecko od chwili poczęcia jest autonomiczną osobą, którą także obejmują prawa i wolności człowieka; (5) cofnięcie pozwolenia na zabijanie dzieci w łonach matek nie jest łamaniem praw człowieka, lecz właśnie ich zachowaniem.

4 komentarze


  1. ·

    Kochany Bracie !
    Logika argumentacji to jedno, a wiarygodność tejże to drugie.
    Dla przykładu, zachowując maksimum dobrej woli trudno jest nazwać prezydenta państwa, w którym ciągle stosuje się karę śmierci, prowadzi kampanie wojskowe w wielu częściach świata i tzw. „leczenie bombami”, za obrońcę życia!
    Podobnie wielu polskich katolików wznoszących peany na cześć armii, powstań narodowych, żołnierzy wyklętych itp., w praktyce traktują „prawo do życia” mocno wybiórczo, stosując w rzeczywistości moralność: „tak ale ” sami wkładają broń w ręce przeciwników, argumentujących, że katolicka wojna antyaborcyjna to ideologia. Jedynie wewnętrznie spójne przekonanie, że życie jest wartością w każdym przypadku i nie ma mowy tu o odstępstwach od tej normy sprawi, że nie tylko będziemy logiczni ale jeszcze wiarygodni

    Odpowiedz
    1. Jakub Pruś
      ·

      Dzięki za cenne uwagi. Zgadzam się ze wszystkimi poza tą dot. wiarygodności mojej argumentacji – będę się upierał, że jest ona prawdziwa. Wszak nie nazwałem DJT „obrońcą życia”, lecz pokazałem tylko, że pewien rodzaj argumentacji („my body – my choice”) oraz powoływanie się na prawa człowieka w jego krytykowaniu jest błędne i wynika z niezrozumienia czym owe prawa są.
      Zaś co do samego prezydenta i jego innych decyzji podzielam Twój sceptycyzm oraz (co wynika z przedstawionych wyżej racji) pogląd na karę śmierci oraz wojny „paliwowe” prowadzone przez US. Życie jest wartością podstawową (niekoniecznie absolutną) i jedyne „odstępstwo” dopuszczalne jest gdy chodzi o obronę jakiegoś życia. Pzdr!

      Odpowiedz
    2. M
      ·

      Prawo do życia nie jest prawem absolutnym i nienaruszalnym. Życie człowieka nie jest „wartością absolutną i największą”. Jest wiele rzeczy, które stoją wyżej, niż życie człowieka. Na przykład zasada Sprawiedliwości. Dlatego kara śmierci za umyślne zabójstwo (czyli za morderstwo) jest karą słuszną i dobrą. Jeżeli życie istoty ludzkiej uznamy za „wartość absolutną i największą”, to wówczas otrzymujemy logiczny wniosek „nigdy i z jakiegokolwiek powodu człowieka nie wolno jest zabić ani nawet próbować zabić ani nawet dopuszczać się czynności, które mogłyby zabić innego człowieka”. Jest to jednak wniosek fałszywy. A przykładów można podać wiele [bandyta zamierza się siekierą na małe dziecko, ojciec dziecka staje w obronie dziecka i zabija bandytę. Gdyby słuszna była zasada „zabicie człowieka jest zawsze złe”- to ojciec dziecka chcąc postępować słusznie, dobrze i sprawiedliwie powinien czekać „jak rozwinie się sytuacja”. (A może akurat bandyta zrezygnuje ? A może nie trafi? Może dziecko zdoła się uchylić ?) Nie powinien przecież samemu zabijać czy podejmować czynności które mogą zabić. No bo „nigdy nie wolno zabijać”, no bo „życie ludzkie- wartość absolutna i największa”].
      Aborcja nie jest więc zła dlatego, że zabija się człowieka. Bo w niektórych sytuacjach nawet zabicie człowieka może być dobre i sprawiedliwe [Jak dobrym i sprawiedliwym może być zabicie tego kto usiłował zabić małe dziecko- w obronie tego dziecka]. Lecz aborcja jest zła i niedopuszczalna dlatego, że zabija się człowieka niewinnego. Powtórzę: niewinnego. Nie istnieje sytuacja w której słusznym byłoby zabicie niewinnego człowieka.(Jeśli ktoś zna taką, to proszę mi pokazać). Natomiast człowieka winnego wolno jest niekiedy zabić [Co nie znaczy „zawsze należy zabić”. „Wolno zabić, zabicie jest dopuszczalne”- nie znaczy „należy zawsze zabić”. Profilaktycznie uprzedzam, by nie było przekręceń]. Ponieważ zasada Sprawiedliwości jest wyższą zasadą, niż zasada ochrony życia. Umrzeć i tak wszyscy musimy i umrzemy. Natomiast jeżeli zasadę Sprawiedliwości postawimy niżej niż zasadę ochrony życia (np. mordercę będziemy nagradzali ochroną życia), to będziemy żyć gorzej i umierać wcześniej. Bo tam gdzie postępuje się niesprawiedliwie, czyli tam gdzie się nagradza za złe czyny, tam jakość życia się zmniejsza i zwiększa się zagrożenie śmiercią. Tam gdzie się hoduje i pielęgnuje morderców (w imię błędu który polega na postawieniu zasady ochrony życia ludzkiego na pierwszym miejscu)- tam jest gorzej i tam zwiększa się szansa bycia zabitym. To oczywistości.

      Zasady mają logiczne konsekwencje. Zła hierarchia zasad- rodzi złe (fałszywe) owoce. Natomiast jeżeli hierarchia zasad jest prawidłowo ułożona, to nie prowadzi to (takie ułożenie hierarchii zasad) do sprzeczności i fałszu. Bo z prawdy nie wynika fałsz.

      Absolutyzacja życia ludzkiego (że „każde życie ludzkie- absolutnie najwyższa wartość”) jest błędem myślenia. A dowodem na to jest to, że przy przyjęciu takiego założenia dochodzi się do fałszywych wniosków. Patrz mój przykład lub sam znajdź sobie inne, analogiczne przykłady.

      Odpowiedz
      1. Jakub Pruś
        ·

        Drogi M,
        Dzięki za komentarz. Zgadzam się z Twoimi intuicjami – prawo do życia nie może być uznane za wartość absolutną, bo wtedy czyny heroiczne (uratowanie dziecka z pożaru kosztem swojego życia) byłoby zbrodnią, a nie bohaterstwem. Dlatego napisałem, że jest wartością podstawową (ale nie absolutną) – drobna różnica, ale ma kolosalne znaczenie.
        Nie jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem Twoją myśl dot. niewinności – chcesz powiedzieć, że wartość ludzkiego życia jest uzależniona od „jakości” życia (w tym wypadku od popełnianych czynów)? Tak powiedzieć, to znaczy zgodzić się, na „selekcję” żyć wartych i niewartych przeżycia, a stąd już można zbudować równię pochyłą do różnych eugenik. Wydaje mi się, że bardziej rozsądnie jest przyznać ową wartość podstawową KAŻDEMU człowiekowi, zawsze i wszędzie. Wtedy w konsekwencji musimy uznać, że zabicie człowieka jest ZAWSZE złe, aczkolwiek – jak sam trafnie zauważyłeś – są takie sytuacje, gdzie jest to dostatecznie uzasadnione. Wtedy nawet stracenie seryjnego mordercy jest złem, choć złem dopuszczalnym z uwagi na inne, znacznie gorsze, alternatywy.

        Jeszcze tylko jedna uwaga – bardziej osobista, niż ściśle filozoficzna – historia pokazała niesamowite przypadki nawróceń z nawet najbardziej beznadziejnych przypadków, które przyniosły (i nawet po śmierci przynoszą) plon b. obfity. Weź np. św. Pawła, który mordował w imię litery prawa i czystości wyznania – czy wedle Tej miary, którą zaproponowałeś, Ananiasz nie powinien ściąć Pawła? Ale ten (za boskim podszeptem) zobaczył w nim cień dobra, który zmienił wszystko. Idąc jeszcze bardziej w wątek religijny, mógłbym powiedzieć, że wszyscy zasłużyliśmy na śmierć (i w Twojej koncepcji sprawiedliwości i w tej z 6-ego rozdziału Rzymian). Co by było, gdyby nie odkupienie…
        A skoro jesteśmy jak ten sługa, który zasługiwał na śmierć przez swoje grzechy (kiedy zabijamy słowem, gwałcimy spojrzeniem, zdradzamy myślą itp.), a któremu Pan dług darował, to i czy my nie powinniśmy sobie win darowywać?
        Uff, no i wyszły dwa wątki: jeden filozoficzny, drugi teologiczny – oby z pożytkiem!
        Pax,

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *