Recenzja książki Pawła Cwynara „Wysłuchaj mnie, proszę…”

Pewien znany filozof napisał, że szpitale są „kamieniami granicznymi” pomiędzy światem, w którym żyjemy na co dzień a światem cierpienia i śmierci, w którym nikt się nie chce znaleźć. To właśnie o tym drugim świecie opowiadają wydarzenia z książki „Wysłuchaj mnie, proszę…”. Można by opisać tę powieść jako podróż w głąb człowieka, po której dotychczasowe wizje życia wymagają całkowitej korekty.

„Wysłuchaj mnie, proszę…” to wciągająca historia młodego chłopaka, który z powodu choroby trafia do szpitala. Tym samym zostaje wrzucony w świat, gdzie cierpienie i śmierć są stałymi gośćmi. Tam, pomiędzy oczekiwaniem na wyniki badań a refleksjami o życiu i śmierci, zaczyna wieść życie pacjenta. Z czasem nawiązuje przyjaźnie, przysparza sobie wrogów, a nawet zakochuje się. Historia – która wydarzyła się naprawdę w jednym z wrocławskich szpitali – ma wszystko, co dobra powieść mieć powinna: krytyczne sytuacje, wyraźne charaktery, szczere rozmowy i szczyptę napięcia. Jednak najbardziej porywające jest to, w jaki sposób Autor wprowadza czytelnika na salę szpitalną – już po kilkunastu stronach lektury można poczuć się jak jeden z pacjentów uczestniczących w skrytym życiu szpitala.

„Wysłuchaj mnie, proszę…” to opowieść o tym, jak wygląda życie z drugiej strony ścian szpitalnych. Fakt, że została napisana przez człowieka, który sporą część swojego życia spędził w zakładach karnych rzuca ciekawe światło na samą instytucję szpitala, relację pacjent–lekarz lub pacjent–pacjent. Jeszcze innym aspektem jest kondycja polskich szpitali, która do bólu realistycznie przebija się na kolejnych kartkach.

Jednak zdarzenia, fabuła, czy kontekst społeczny to tylko fasada książki Pawła Cwynara. Choć doskonale czyta się ją na tym poziomie, nie sposób nie dojrzeć tego, co jest ukryte pomiędzy jej wierszami. Nie znajdziemy tam prostych rozwiązań trudnych problemów – nikt nie narzuca nikomu jak ma żyć, w co wierzyć i jak poradzić sobie z tak nieprzystępną rzeczywistością. Powieść powinno się raczej odczytywać jako przegląd kilku możliwych podejść do życia w warunkach ekstremalnych, gdzie właściciele łóżek zmieniają się zanim zdąży się zapamiętać ich imię. Dzięki temu, pytania egzystencjalne, które stawiają sobie bohaterowie, stają się automatycznie naszymi pytaniami – wkraczamy wtedy w sytuację, gdy trzeba dać sobie jakąś odpowiedź. Dzięki temu choć przez chwilę możemy skorzystać z perspektywy pacjenta oddziału onkologii, pozostając we własnym fotelu.

Napisanie książki o szpitalu i o tym, jak to jest w nim być dłuższy czas to bardzo trudne przedsięwzięcie. Każdy, kto kiedyś stanął w obliczu nieugiętego cierpienia, doświadczenia choroby i atmosfery umierania zdaje sobie z tego sprawę. „Wysłuchaj mnie, proszę…” nie daje banalnych odpowiedzi na pytanie o sens tego wszystkiego – nie znajdziemy tam komunałów w stylu Keep Calm and Carry On. Autor zdaje się doskonale rozumieć to, że takie płytkie hasła nie radzą sobie w zderzeniu z twardą rzeczywistością, bo nie uwzględniają głębi jakiej poszukuje człowiek. Pewne pytania muszą raczej pozostać przyjęte z milczeniem, pokorą i szacunkiem, bo do odpowiedzi na nie dochodzi się bardzo powoli – przez własne, dogłębne przeżycie tych pytań.

Dla kogo jest ta książka? Dla każdego, kto uważa, że takie egzystencjalne kwestie go nie dotyczą i że póki co nie ma potrzeby się nad tym zastanawiać i dla każdego, kto nie zadowala się oklepanymi odpowiedziami na te najważniejsze pytania. „Wysłuchaj mnie, proszę…” to zaproszenie w podróż, w której nie omija się trudnych problemów – taka wędrówka może dużo pozmieniać! Pozostaje pytanie, czy odważysz się w nią wyruszyć?

Gorąco zachęcam do lektury!
http://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Wysluchaj-mnie%2C-prosze%E2%80%A6/1035

1 komentarz

  1. Małgorzata
    ·

    Bardzo ładna recenzja Panie Jakubie…książkę czytałam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *