O wolności

Drogi Ty,

Chyba trudno o bardziej spopularyzowane hasło niż wolność. Żaden amerykański film wojenny nie obejdzie się bez użycia tego słowa. Liberté zawsze chwytliwie brzmi. Ale do czego ten wyraz się odnosi? Do niczego. Nie ma czegoś takiego jak wolność – i to jest teza pierwsza.

Za co więc ludzie walczą i umierają od kilku tysięcy lat? Po co ginęli, nieraz w torturach, nasi przodkowie; za wolność, mówisz? Nie, nie walczyli za wolność. Walczyli, bo chcieli być wolni, nie za wolność w ogóle. Idea wolności to bzdura, co więcej dość niebezpieczna, bo prowadzi do ideologii i manipulacji. Różnica jest drobna, ale znacząca w konsekwencjach. Zobaczmy więc co możemy sensownie powiedzieć o wolności, a co jest tylko grą słów.

  1. Wolność nie istnieje.
    Czym miałaby być wolność sama w sobie? Ideą? Abstraktem?
    Wolność jest zawsze czyjaś. A więc ja, Jakub jestem wolny na swój sposób, kot Puszek też jest jakoś wolny, ale inaczej niż ja. Innymi słowy, wolność zawsze jest przypisana komuś/czemuś, kto posiada jakąś naturę np. wolność Jakuba-człowieka, to możliwość skakania, myślenia i chodzenia do biblioteki etc. Wolność Franka-człowieka jest ciut inna od mojej, a jeszcze inna jest wolność bociana.
    Zatem nie ma wolności per se, ale jest „wolność x-a”, gdzie x to jakieś indywiduum (logicznie rzecz biorąc: istnieć – być wartością zmiennej). Wolność zawsze jest czyjaś.
    Dlatego transparenty rewolucji francuskiej albo politycy kuszący wolnością to zawsze manipulacja i puste dźwięki (ew. słowa).
  2. Prawo nie znosi wolności, lecz ją ustanawia.
    Czasem możesz usłyszeć, że im mniej zakazów, tym więcej wolności. To nonsens. Nie ma takiej wolności, która nie będzie miała żadnych ograniczeń. To właśnie prawo stwarza wolność. Dzięki temu, że obowiązują nas zakazy jesteśmy wolni. Możliwość wyboru, czyli granica prawa i bezprawia czyni nas wolnymi.
  3. Wolność powinna być ograniczana.
    Jeżeli nie będziemy ograniczać naszej wolności to nie będziemy mogli tworzyć społeczeństw. Pomyśl, ile więcej byłoby wypadków samochodowych, gdyby każdy jeździł jak mu się podoba. Przepisy ruchu drogowego ograniczają naszą wolność, ale z pragmatycznej pobudki. To samo z zabijaniem lub rasizmem. O ile lepiej możemy żyć dzięki temu, że morderstwa i kradzieże są karalne! Tezę trzecią możemy wyrazić inaczej:
    Wolność człowieka kończy się na drugim człowieku.
    Nie ma wolności absolutnej. Człowiek nie może być wolny całkowicie. Wyobraź sobie, że całkiem znosimy prawo. Każdy ma nieograniczoną wolność. W takim świecie nie dałoby się żyć.
    Ale kiedy dwie absolutnie wolne jednostki się spotkają, któraś musi ulec tej drugiej – zrezygnować z wolności. A więc czyjaś wolność kończy się tam, gdzie rozpoczyna się wolność drugiego.

Zapamiętaj co tu przeczytałeś, Mój Drogi. Tyle się dziś gada o wolności, że bardzo szybko będziesz miał okazję przetestować każdą z powyższych tez.

J.

4 komentarze

  1. Przemek
    ·

    Myślę, że piszesz o wolności rozumianej jako wolność wyboru, a więc uwikłanej już w jakiś kontekst. Wolności która musi wybrać. Wolności wtórnej do tej którą mamy dzięki stworzeniu z niczego. (tzn. bez żadnych determinant)
    Kojarzę że masz, więc polecam książkę E. Levinas „Całość i nieskończoność”, cz.1, rozdz. 4 SEPARACJA I ABSOLUT

    Odpowiedz
    1. Jakub Pruś
      ·

      Przemku,
      Wolność, którą wspominasz to subsystencja, co jest efektem przyjętej przez Ciebie ontologii.
      Natomiast ja traktuję wolność jako zmienną związaną, więc musi ona być „uwikłana w jakiś kontekst”.
      Zderzamy się na poziomie dwóch systemów ontologicznych o różnych założeniach. Skoro nie możemy się zgodzić co do aksjomatów, zobaczmy jakie konsekwencje niosą za sobą założenia.
      Wolność, o której mówisz może wydaje się bliższa intuicji niektórych metafizyków, ale historia pokazuje, że to dość groźna retoryka. Dlatego warto ją zamienić.
      🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *