O tym, w co wierzysz

Drogi Ty,

Może pamiętasz jak kiedyś pisałem Ci o granicach tego, co możemy powiedzieć lub pomyśleć. O tym, że są rzeczy, o których jasno mówić nie można. Dzisiaj chcę pisać o tym, co na pewno do języka /rozumu/ nie należy, tj. o wierze. Po trosze o Bogu, mistyce i religii.

Zacznijmy od pytania z czego składa się wiara. Cóż, odpowiedź będzie prosta; (i dość znana dla uszu) wiara to relacja z Bogiem, a zatem jakieś doświadczenie mistyczne. Czy mistyka, jako przeżycie ściśle wewnętrzne, ma miejsce w języku? Uciekając się do filozofów języka i religii – nie, nie ma. Daj mi przytoczyć:

Są zaiste rzeczy w języku, których wypowiedzieć nie można. One się manifestują. I to nazywamy mistyką. 

Jak widzisz, Mój Drogi, to co jest pomiędzy Tobą, a Bogiem jest czymś, co nie może być do końca wy-powiedziane. Możesz zrobić krótki eksperyment; zagadnij kogoś, kto wydaje się być wierzącym tzn. takim, który praktykuje jakąś religię, o jego wiarę. Jeżeli zaczniesz zadawać pytania odnośnie jego wiary, szybko zauważysz, że ów zagadnięty potrafi godzinami opisywać swoją wiarę oraz swoją koncepcję Boga i nigdy nie będzie miał dość – tzn. nigdy nie wyczerpie tematu do tego stopnia, że powie: „Dość. To wszystko co w co wierzę”.
Chcę Ci pokazać tym przykładem, że Bóg, doświadczenia mistyczne albo przekonania religijne są czymś, co nigdy nie daje się opisać w powszechnym języku. Dlatego, że nasz język, nie sięga tak daleko.

Kojarzysz zdanie: O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć? Pewien niemiecki teolog napisał: słowo ‚Bóg’ jest ostatnim słowem, słowem poprzedzającym całkowite milczenie. Cudownie, prawda?

Teraz konkret, Mój Drogi. Religia (język wiary) nie jest /i nie może/ być używany do robienia twierdzeń. Twierdzeń, które coś potwierdzą, albo udowodnią. Wiara nie potrzebuje usprawiedliwienia, czy racjonalizacji, bo z jej istoty wynika nie-racjonalność. Gdyby istnienie Boga lub stwierdzenie ‚Bóg Cię kocha’ można było udowodnić, nie potrzebowalibyśmy więcej wiary, bo przecież wszystko byłoby jasne. Co więcej, nie istniałaby możliwość nie-uznania Boga lub uznania innego, skoro ten jest taki oczywisty lub naukowy.

O co w takim razie chodzi w języku religii, skoro nie o stawianie twierdzeń? Wszystko to, co słyszysz w kościele, lub w jakimś innym religijnym miejscu, sprowadza się do jednego; do Twojego Ja – Ty z Bogiem. I tutaj język się kończy, a mogą zacząć się zachowania. To, co jest dla Ciebie prywatne manifestuje się poprzez Twoje zachowanie. A zatem to, co robisz, Mój Drogi, wyraża to, w co wierzysz. Bo słowami tego nie wyrazisz – język tutaj już nie sięga.

J

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *