O zdziwieniu

Drogi Ty,

Dziś chcę Ci napisać o zdziwieniu. Takim, które podnosi Ci brwi. Które pojawia się dzięki rozmaitym rzeczom. Ja jednak chce pisać o szczególnym rodzaju zdziwienia. O zdziwieniu istnieniem świata albo nawet istnieniem siebie samego.

Po takim wstępie możesz pomyśleć, że tym razem na pewno napisałem do jakiegoś myśliciela (albo poety), bo to nie ma nic wspólnego z Tobą. Przecież Ty, goniąc uciekający tramwaj czy robiąc zakupy, nie zastanawiasz się nad wielkimi tajemnicami bytu.
Nie pomyliłem adresata, Mój Drogi. Jakkolwiek jesteś zalatany, czasem zdarza Ci się chwila zdziwienia. Mam na myśli te momenty, w których patrzysz na świat lub siebie i pojawia się myśl „Jakie to dziwne, że świat jest akurat taki, a nie inny” albo „To moje istnienie jest takie dziwne”. Te momenty mogą być wywołane jakimiś mocnymi wrażeniami, ale równie dobrze mogą spłynąć na Ciebie podczas kąpieli. Nawet sam fakt, że potrafimy się czymś zdziwić wydaje się godny zdziwienia.

Ale przyjrzyjmy się jak należy temu zjawisku. Słowniki zapytane o zdziwienie odpowiadają: doświadczenie, że coś jest faktem, co do tej pory wydawało się, że faktem nie jest.  Taka definicja wydaje się słuszna. Weźmy przykład.
Przypuśćmy, że podczas spaceru zauważasz ogromnego psa rasy husky i myślisz „co za ogromny pies”. Zgodnie z definicją zdziwienia, do tej pory w Twoim świecie psy nie ważyły więcej niż 50 kg – nigdy takiego nie widziałeś, ba, nawet nie myślałeś, że takie są. Spotykasz ogromnego husky’ego i doświadczasz faktu, którego nie byłeś świadom, czego efektem jest zdziwienie.

A teraz spójrzmy na nas. Na nas, którym zdarza się pomyśleć „jakie to dziwne, że ten świat istnieje” lub „jak to dziwnie istnieć – żyć, starzeć się etc.”. Jeżeli definicja zdziwienia jest słuszna, powinniśmy także znać fakt istnienia innego świata (lub nieistnienia?) lub innego siebie.
Postaram się to rozpisać w rachunku logicznym (przecież matematyka jest taka przejrzysta!):

1. Jeżeli dziwisz się, że fakt A występuje, to znaczy, że do tej pory żyłeś w świecie, w którym faktu A nie występował. (Def. zdziwienia)
2. Podstawmy za fakt A istnienie świata.
3. Doświadczamy zdziwienia istnieniem świata. (założenie)
A zatem musimy być świadomi nie-istnienia świata lub istnienia świata innego.

Wniosek wydaje się niedorzeczny – nawet dla najbardziej niespójnych teorii o duszach, które bytowały w duchowych zaświatach etc. Moim celem nie jest wynajdywanie nieścisłości w języku, ani wyjaśnianie tego, czego wyjaśnić nauka nie może. Chcę tylko zwrócić Twoją uwagę na sam fakt dziwienia się.

Wydaje się (za Wittgensteinem), że jesteśmy gdzieś na granicy tego, co pewne i naukowe oraz tego, co wydaje się gąszczem niezbadanych i niedostępnych nam tajemnic o człowieku. Tego co rozumowe i nierozumowe, wyrażalne i nie-wyrażalne. Drogą do uświadamiania sobie tej granicy może być zdziwienie. I taki zadziw Ci proponuję.

Zdziwienie, Mój Drogi. Takie proste – przecież nawet przypisywane dzieciom, jako istotom nieświadomym naukowych osiągnięć. Popatrz na zdziwienie jako na coś, co otwiera przed Tobą nową rzeczywistość (wybacz mi język). Daj się porwać zdziwieniu. A zdziwionemu już niedaleko do zachwytu.

J

1 komentarz

  1. arczi.coder
    ·

    Bardzo podoba mi się, że łączysz filozofię ze zwykłym życiem 🙂 Życzyłbym sobie takiego wykładowcy na filozofii za pól roku.
    Ciekawe pomysły, historyjki i lekki język. Fajnie też, że za każdym wpisem stoi konkretna lektura, gdzie można coś więcej doczytać 🙂
    Pisz dalej!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *