O tym, co czuje-my

Drogi Ty,

Chciałbym Ci dzisiaj napisać o uczuciach. O tym, co często nazywasz brakiem słów. Chcę pisać o uczuciach, których opisać się nie da. O doznaniach, które wydają Ci się Twoje i tylko Twoje, co znaczy, że przełożenie ich na wspólny nam język jest niemożliwe. Ale czy w takim razie kontynuowanie tego listu nie jest skazane na porażkę?

Trudność, którą tutaj spotykamy jest jednym z problemów filozoficznych. W skrócie chodzi o to, że jeżeli nasze uczucia/doznania (miłość, ból czy nawet wrażenie koloru zielonego) są ściśle prywatne, to musi istnieć jakiś ściśle prywatny język, w którym nasze uczucia są nazwane. Czy taki język może istnieć? Przecież wydaje się, że wszystko co myślisz jesteś w stanie wypowiedzieć, a zatem nie możesz myśleć o czymś nie mogąc jednocześnie tego powiedzieć. Ot, zagwozdka, z którą chcę Cię zapoznać.

Wydaje się, że uczucia są umieszczone gdzieś na granicy języka. Mamy ich świadomość i nieustannie chcemy o nich mówić i opisywać. Jednak powszechny język jest nieudolny w tej kwestii. Nie zawiera słów, co do których będziemy pewni, że wiernie odbiją to co chcemy powiedzieć. A dokładniej, czasem mamy wątpliwości czy słowa, których użyjesz aby opisać doznanie, które chcesz mi przekazać, są doń adekwatne – mogą być przecież użyte w innym sensie.
Chcę zwrócić Twoją uwagę na te wysiłki, które nieustannie podejmujemy, aby zostać dobrze zrozumianym przez Drugiego. Na to jak często chcemy przekraczać język, bo to, co chcemy opisać znajduje się poza nim. I to jest bardzo ważne.

Dobrym przykładem na powyższe będzie przypadek zakochanego młodzieńca, któremu nie wystarcza wyznanie dziewczynie (jeżeli to ona) miłości. Przeciwnie, będzie szukał słów różnej maści i nietuzinkowych zachowań, które najlepiej oddadzą to co czuje, bo proste dwa słowa tego nie zrobią.

Teraz dochodzimy do tej bardzo ważnej kwestii; tylko jedna osoba czuje mój ból (lub jakiekolwiek inne doznanie) – i to jestem ja sam. Wszyscy inni mogą się dowiedzieć o tym, że odczuwam ból obserwując moje zachowanie. Oni mogą się dowiedzieć o moim uczuciu, ja natomiast czuję uczucie. Ich można zapytać „A skąd wiesz, że go boli?” – „Widziałam jak skakał na jednej nodze trzymając się za stopę”. Natomiast zapytanie kogoś, kto mówi, że boli go głowa, skąd o tym wie wydaje się nonsensem. Ta różnica jest warta podkreślenia – to ja czuję doznanie, oni wiedzą (na bazie zachowania). Co więcej tylko ja jestem osobą, która ma dostęp do obu – do uczucia i zachowania. (Jak malarz, który namalował obraz i spogląda na niego porównując go ze swoją wizją – widzi)*

Wracając do naszych zakochanych – chłopak czuje  i chce żeby jego zachowanie /manifestacja tego uczucia/ była jak najbardziej dokładna (choć zawsze będzie mu niewystarczająca), po to aby jego luba wiedziała, jak najwięcej o tym uczuciu obserwując jego zachowanie.

Jak widzisz, Mój Drogi, są w nas obecne rzeczy, których powiedzieć/pomyśleć nie możemy. Wynika to z faktu, że Ty o swoich uczuciach nic nie wiesz, po prostu je czujesz. (Czymże różni się zdanie „Wiem, że boli mnie głowa” od zdania „Boli mnie głowa”?)**. Uczucia próbują się pokazywać/objawiać przez zachowanie. I to możemy nazwać mistyką uczuć.

Wspomniałem o problemie filozoficznym. Otóż, dużo z takich problemów bierze się z niewłaściwego używania języka. Dlatego filozofia potrzebuje terapii, która ją nauczy jak to robić. W tym przypadku błąd polega na używaniu języka, aby wychodzić poza jego granice. Na koniec dam ci znany przykład, który rzuca więcej światła na proponowane przeze mnie rozwiązanie.

Przypuśćmy, że każdy miałby pudełko zawierające coś, co nazywamy „żukiem”. Nikt nigdy nie może zajrzeć do cudzego pudełka; i każdy mówi, że tylko z widoku swego żuka wie, co to jest żuk. – Mogłoby się zdarzyć, że każdy miałby w swym pudełku coś innego. Rzecz w pudełku nie należy w ogóle do gry językowej; nawet nie jako coś, gdyż pudełko mogłoby być też puste.***

Wniosek praktyczny? Aby unikać nieporozumień czy błędów w języku trzeba trzymać się nazw doznań (ból, miłość) niż raczej próbować opisywać moje prywatne doznanie.

J

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *