O naszej nieśmiertelności

Drogi Ty,

Chciałbym żeby ten list, przez który właśnie przechodzisz, wzbudził choć chwilę refleksji – nie takiej, w której pogładzisz się po brodzie, zamyślisz, a potem powrócisz na ziemię. Takiej refleksji, który pomoże Ci żyć lepiej, bardziej. Ambitne zadanie jak na sześć akapitów, prawda? List odnosi się do (podobno najważniejszej) nauki – nauki o człowieku, a dokładniej do tego, co w nim najważniejsze.

Na pewno słyszałeś, Mój Drogi, o takim filozoficznym rozróżnieniu forma-materia. Otóż, chodzi w nim o to, że materia jest jakąś fizyczną masą, której forma /wzór/ nadaje odpowiedni wymiar (np. to, że mieszanina tkanek i trochę muszli tworzy ślimaka jest możliwe dzięki formie ślimakowatości, która go kształtuje). Wybacz mi język, staram się jak mogę. Przenieśmy teraz ten schemat na człowieka. Czy my również składamy się z materii i formy? Z duszy i ciała? W jaki sposób? I w jaki sposób może nam się to przydać?

Rozważmy na początek ciało (materię).
Na pewno jest taka potrawa, która nie należała do Twoich ulubionych w dzieciństwie, a teraz jest całkiem zjadliwa. Ja tak miałem z brokułami. Podobno to dlatego, że co jakiś czas wszystkie kubki smakowe ulegają zmianie. Co więcej, specjaliści (nie-amerykańscy) podają, że każda komórka w ciele co ok. siedem lat ginie i zostaje zastąpiona przez inną. Zatem nasze ciało (co do komóreczki) ulega nieustannym modulacjom. A więc powstaje pytanie: czy jest w nas coś co jest cały czas takie samo?

Moje pytanie już samo wskazuje odpowiedź. Jest pytaniem o coś stricte niepodlegającego prawom biologii, a więc czegoś niematerialnego: o formę (duszę). Oto clue do odpowiedzi: czy istnieje coś co czyni ze mnie tę samą osobę, którą byłem gdy miałem 2 miesiące, 18 lat i którą (może) będę w wieku 60 lat? Odpowiedź brzmi: tak, coś takiego istnieje i tym, właśnie jest moja osoba (nie osobowość!). Niektórzy utożsamiają tę formę człowieka z jego duszą (koncepcja nie tylko chrześcijańska). Ta właśnie dusza jest tym, co we mnie trwa niezmiennie i dzięki której JA ciągle jestem i ZAWSZE BĘDĘ tą samą osobą. I ona nigdy nie może ulec zniszczeniu.

Ostatnie pytanie. Pytanie o użyteczność tego, co napisałem. Bardzo trudne. Zostawię je bez odpowiedzi. Bo to, że człowiek ma w sobie jakąś formę (lub duszę, jak wolisz) pozwala Ci spojrzeć inaczej na siebie i na Drugiego. To, że jesteś nie tylko ciałem, ale jesteś osobą (dusza + ciało). Już sama gramatyka poprzedniego zdania pokazuje bardzo dużo. To, że jesteś TY, że możemy prowadzić dialog, wejść w relację; to wszystko jest możliwe dzięki temu, że jesteś nie tylko ciałem. Przypuśćmy, że (przepraszam) umierasz. Wtedy nie mogę już powiedzieć „TY JESTEŚ”, ale co najwyżej „TO CIAŁO JEST”. To dzięki Tobie (temu, że jesteś osobą) możemy się spotkać.

Jak widzisz, Mój Drogi, tylko musnąłem temat. Poruszyłem tylko problem „dusza-ciało”; nie przedstawiłem dowodu na nieśmiertelność duszy, ani nie zaprezentowałem alternatywnej wizji np. buddyzmu. Ale mam nadzieję, że i tak zrobisz z tego użytek.

J

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *