O guzach rozumu

Drogi Ty,

Pozwól, że na początku rzucimy garść pytań, z którymi filozofia zmaga się od początku swojego istnienia. Czy rozum ma jakieś granice i w jaki sposób możemy je doświadczyć? Dlaczego właściwie chcemy ich doświadczyć? Jak możemy przekraczać granice rozumu i czy to w ogóle jest możliwe? Jeżeli wydaje Ci się, że zadawanie tych pytań ma sens, to tak jak filozofia, potrzebujesz językowej terapii. Bo coś jest nie tak z tymi pytaniami.

Przyjrzyjmy się bliżej granicy rozumu. Jak może pamiętasz są one tożsame z granicami języka. A zatem jeżeli nie jesteśmy w stanie czegoś powiedzieć, wytłumaczyć, czy udowodnić to wykraczamy poza rozum. Problem pojawia się gdy próbujemy używać rozumu do wychodzenia poza rozum, tj. racjonalizować nasze irracjonalne wyskoki, jak robi to metafizyka. Atakując granicę rozumu /języka/ filozofia nabija sobie guzów, bowiem nie może ona za nie wyjść.

W naturze granicy leży to, że odgranicza np. P od Q, gdzie P jest różne od Q. A zatem granica rozumu oddziela to, co racjonalne i nieracjonalne. Jesteśmy świadomi granic naszego myślenia i to powoduje w nas pragnienia ich odkrywania i poszerzania. Problem polega na tym, że wyobrażamy sobie granicę jak swego rodzaju płot, do którego możemy podejść i zaglądnąć przezeń na ten nie-pojęty-dla-rozumu-świat. Ale w jaki sposób będziemy go postrzegać? Czyż nie rozumem?

Taki rodzaj myślenia o granicach rozumu, które gdzieś napotykamy jest mylny i zwodzący. Pomyśl raczej o rozumie jako o horyzoncie. Widzisz granice horyzontu i zastanawiasz się co jest za nimi. Ba, nawet możesz iść w stronę miejsca, gdzie niebo styka się z ziemią, ale  nigdy do takiego miejsca nie dojdziesz, bo horyzont przesuwa w miarę Twojego ruchu. Dlatego osiągnięcie granicy, i przekraczanie jej np. poprzez wielkie systemy metafizyczne jest zwykłym złudzeniem – nic takiego nie ma miejsca. Wszystko to, co powstaje w wyniku takiego złudzenia jest błędem językowym.

Możesz teraz zapytać, Mój Drogi, co w takim razie filozofia powinna robić, jeżeli nie badać i wykraczać poza granice rozumu. Odpowiedź nasuwa się intuicyjnie. Powinniśmy skupić się na tym co jest w naszym zasięgu – opisywać, a nie wyjaśniać, czy „przekraczać” rozum. Filozofia nie potrzebuje kolejnych teorii, na temat tego co jest ukryte, lecz terapii, która uzdrowi ją z guzów, których sobie narobiła atakując granice języka, a potem nauczy jak skupić się na poprawnym używaniu języka.

Jak widzisz iluzja przekraczania granic językowych jest kolejnym błędem filozofii. Jak wszystkie błędy pochodzi on z wynajdowania sprzeczności w języku, które biorą się z jego niepoprawnego używania. To czym teraz musimy się zająć, to poruszanie się w granicach rozumu i przestrzeganie reguł językowych.

Nie zrozum mnie źle, Mój Drogi. Nie twierdzę, że poza rozumnym, naukowym czy dowiedzionym światem nic nie istnieje. Chcę Ci powiedzieć, że nie możemy o tym świecie mówić, bo nie należy on do języka. To co chcę zrobić to wytyczyć granice tego co znane, rozumowe i wypowiadalne, i w ten sposób, poprzez milczenie nakreślić to, o czym mówić nie można. Bo właśnie to nie-wypowiadalne jest najważniejsze. A zatem ten list składa się z dwóch części: tego, co w nim powiedziałem i tego czego nie powiedziałem.

J

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *