O ewolucji, Bogu i nauce

Drogi Ty,

Ciekawa sprawa; powiedziałeś ostatnio, że w dobie dzisiejszej nauki, a właściwie jej osiągnięć, nie da się nie uznać teorii ewolucji za prawdziwą. Mało tego, wydaje Ci się oczywiste, że w takim razie nie może istnieć żaden Absolut, który odpowiadałby za stworzenie świata i nas. Mój Drogi, jest dokładnie na odwrót: jeżeli Boga nie ma, to teoria ewolucji jest wielce nieprawdopodobna. Czytaj:

Około dwadzieścia lat temu, kiedy teoria ewolucji została szeroko potwierdzona w naukach szczegółowych, pojawiła się dyskusja pomiędzy teistami i ateistami odnośnie miejsca Boga w ewolucji. Zachodni filozof, A. Plantinga, opracował dowód przeciwko naturalizmowi (szerzej rozumiany ateizm). Naturalizm w tym sensie to stanowisko, że nie istnieje żadna istota ponad ludzka, a świat sprowadza się wyłącznie do rzeczywistości biologicznej. Powstawanie świata tłumaczy np. wielkim wybuchem i ewolucją. Dowód polega na ukazaniu, że ewolucja wyklucza brak Boga, a więc naturalizm.

Teoria ewolucji głosi, że świat wyewoluował z jednokomórkowych form życia dzięki kilku czynnikom (np. dobór naturalny). Wszystkie te czynniki są nakierowane na przedłużenie gatunku. A więc wszystkie zdolności człowieka (np. zdolności poznawcze) wykształciły się w celu zapewnienia mu przeżycia. A zatem zbudowana przez człowieka nauka jest wartościowa o tyle, o ile zapewnia mu przetrwanie. To znaczy, że coś takiego jak prawda, np. prawdziwe przekonanie o x, traci dla człowieka znaczenie. Ważne jest tylko przeżycie – zachowanie gatunku.

Jeżeli więc przyjmiemy naturalizm i teorię ewolucji (nie ma żadnego Boga, który prowadzi ewolucję) to musimy przyznać, że mało prawdopodobne jest, abyśmy byli zdolni do wydawania prawdziwych sądów. Mamy więc dramatyczny wniosek: każda nauka jest prawdopodobnie fałszywa, bo nie ma poznawać faktów o świecie, lecz tylko zapewniać zachowanie gatunku. A skoro wszelkie twierdzenia są mało prawdopodobne, to także mało prawdopodobny jest naturalizm, ewolucja i wszystko inne co powiesz.

Stąd wniosek; naturalizm sam się znosi. Ale Plantinga nie poprzestaje na obaleniu naturalizmu. Twierdzi, że jedyną opcją, aby przyjąć teorię ewolucji jest uznanie jakiejś istoty wyższej – Absolutu – która czuwa nad ewolucją. Otóż, jeżeli Bóg chce żebyśmy poznawali świat i przez to także Jego samego (albo Ją), to prawdopodobieństwo nauki gwałtownie wzrasta. Wiedza i dążenie do prawdy znów są możliwe, a nauka jest rzetelna i wiarygodna.

W prostych słowach i liczbach:
1. Naturalizm zakłada teorię ewolucji.
2. Teoria ewolucji i naturalizm są sprzeczne; nie mogą razem występować.
3. Naturalizm jest mało prawdopodobny.
4. Teoria ewolucji jest wysoce prawdopodobna tylko jeżeli istnieje Bóg.

Widzisz zatem, Mój Drogi, że znowu spotykamy się z jakimś filozoficznym zabobonem. Ewolucja nie tylko nie głosi naturalizmu (równoważnego tutaj z ateizmem), ale raczej wymaga dla swej wiarygodności teizmu. Rzecz jasna, Bóg-Absolut, o którym mowa, nie ma za dużo wspólnego z Bogiem, którego spotykasz w religii. A co Ty myślisz o ewolucji?

J

3 komentarze

  1. mama_michasia
    ·

    Mam wątpliwości co do (kluczowego w sumie) fragmentu:
    „A zatem zbudowana przez człowieka nauka jest wartościowa o tyle, o ile zapewnia mu przetrwanie. To znaczy, że coś takiego jak prawda, np. prawdziwe przekonanie o x, traci dla człowieka znaczenie. Ważne jest tylko przeżycie – zachowanie gatunku.

    Jeżeli więc przyjmiemy naturalizm i teorię ewolucji (nie ma żadnego Boga, który prowadzi ewolucję) to musimy przyznać, że mało prawdopodobne jest, abyśmy byli zdolni do wydawania prawdziwych sądów.”

    Rozum podpowiada mi, że jest mało prawdopodobne, by błędne sądy o otaczającym nas świecie mogły być lepszym gwarantem przeżycia i zachowania gatunku niż sądy prawdziwe. (Zastanówmy się, czy błędne przekonanie na jakiś temat pozwoli nam zareagować lepiej, np. skuteczniej się ochronić przed zagrożeniem niż przekonanie prawdziwe? Moim zdaniem nie. Np. przekonanie, że spadek w przepaść po próbie zrobienia kroku w przód tam, gdzie grunt się kończy jest karą zesłaną przez mściwe Bóstwo chroni ludzi słabiej przed spadaniem niż wiedza o działaniu siły grawitacji.) Dlatego dążenie do prawdy, weryfikacja i odrzucanie błędnych przekonań jest moim zdaniem też niejako wymuszona przez instynkt zachowania gatunku.

    Na koniec dodam, że jestem wierząca, ale nawróciłam się z wojującego ateizmu mając 20 lat i podobnych dyskusji sama ze sobą w głowie, jak i z niewierzącymi znajomymi i rodziną przeprowadziłam sporo, dlatego się czepiam. I jestem otwarta na dalszą dyskusję, pozdrawiam ciepło 🙂

    Odpowiedz
    1. Jakub Pruś
      ·

      Moja Droga,

      Dziękuję za to. Poruszyłaś naprawdę ważki problem, coś co się nazywa relacją pomiędzy przekonaniami prawdziwymi, a zachowaniami adaptatywnymi. Jednakże cytowany przez Ciebie fragment należy poszerzyć, a na pewno wyjaśnić.
      Zatem: naturalizm i t.ewolucji dewaluują prawdę, sprowadzając ją tylko do użyteczności. Przytoczony przez Ciebie przykład jest interesujący i wydaje się przemawiać za postawieniem znaku równości pomiędzy „prawdziwy”, a „usprawniający adaptację w środowisku”.

      Jednakże wydaje mi się, że utylitaryzm w nauce nie zawsze działa tak dobrze. Co powiesz archeologowi, który bada układ odpornościowy kijanek sprzed 60 tys. lat? Wydaje się, że wiedza zaprezentowana w jego wynikach badań nie przekłada się na usprawnianie naszego życia, a dokładniej przetrwania. Bo, głównym celem nauki nie jest poprawa warunków bytowych gatunku, lecz badanie faktów o świecie (to pierwsze może być tylko następstwem celu właściwego).

      Stąd wniosek Plantingi i mój:(N) nie może istnieć bez (E), a co więcej (E) wymaga dla swojej wiarygodności (T). A więc skoro chcemy budować prawdopodobną naukę musimy przyjąć aksjomaty, które ją taką uczynią.

      Droga, którą wybrałaś to jedna z najbardziej znanych krytyk argumentu Plantingi oraz dyskusji naturalistów z resztą świata. Oto rozmowa w radio mojego wykładowcy z Londynu z Plantingą na ten temat. Choć sprowadza się ona do naszych dwóch komentarzy.
      https://www.youtube.com/watch?v=pRfIPAozvIQ

      Pozdro

      Odpowiedz

  2. ·

    1. Spór o ewolucję trwa już od XIX wieku.

    2. Każdy poważny człowiek wie, że ewolucja nie kłóci się z religią.

    3. Pozostaje tym niemniej pytanie, czy darwinizm jest wiarygodny. Czy tak bardzo skomplikowane organizmy mogły powstać dzięki przypadkowym mutacjom? Jest to dość wątpliwe, nawet biorąc pod uwagę miliardy lat istnienia Ziemi. Jak widać, zarzut ten nie ma charakteru religijnego, ale czysto naukowy, choć ostatecznie prowadzi do pytania o rolę Boga w rozwoju Wszechświata. W gruncie rzeczy przy obecnym stanie wiedzy problem jest nierozwiązywalny, więc nie jest to dowód ani na istnienie Boga, ani na jego brak. Oczywiście pozostają inne dowody, np. dobroć Jezusa.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *