O boskim Big Bangu

Drogi Ty,

Jest taki popularny zabobon związany z wiarą religijną i nauką, a dokładniej kosmologią. W krótkich słowach chodzi o to, że Teoria Wielkiego Wybuchu ma udowadniać, że to nie Bóg stworzył świat, lecz, że Wszechświat sam powstał. Zobaczmy więc, o co chodzi w tej teorii i się to ma do wiary w Boga-Stwórcę.

Big Bang Theory jest najbardziej prawdopodobną hipotezą odnośnie powstania nie tylko Ziemi, czy Słońca, ale wszystkich galaktyk. Do ’65 roku taki model początku Wszechświata był powszechnie wyśmiewany (skonstruował go belgijski ksiądz Lemaître). Dopiero kiedy fizycy wieku natrafili na tzw. promieniowanie tła (w całym Wszechświecie), które jest pozostałością po gwałtownej ekspansji świata, teorię Wielkiego Wybuchu zaczęto traktować poważnie.

Tyle historii. Jeszcze dwa słowa o samej teorii. Big Bang jest w pewien sposób granicą fizyki (i innych nauk szczegółowych). W tej teorii napotyka się granicę czasu, a więc mówienie o tym, co było wcześniej jest po prostu bezsensowne. Naukowo możemy mówić o Wszechświecie dopiero od czasu, w którym miał 10 -44 sekundy (czas Big Bangu). Wtedy zaczął się czas. Nie ma żadnego „wcześniej”, tak jak nie ma żadnego „gdzie indziej”, bo nie było żadnego czasu, ani żadnej przestrzeni.

Jednakże ktoś może powiedzieć, że musiały istnieć już przedtem jakieś prawa, porządek, wg którego rozwinął się (wybuchł) Wszechświat np. prawa mechaniki kwantowej. I choć z jednej strony stwierdzenie istniały prawa, wg których przebiegał Wielki Wybuch może być zwodzące, to intuicja wydaje się być słuszna. Jednak takie przypuszczenia nie odbywają się już na poziomie fizyki, bo fizyka nie potrafi tego sprawdzić.

Przyjrzyjmy się teraz co mówi wiara religijna (chrześcijańska, judaistyczna, muzułmańska etc.). Na początku był Logos, a więc plan, wg którego wszystko powstało. Na początku znaczy „zanim powstało cokolwiek innego”. A zatem koncepcja Logosu, czyli boskiego planu na Wszechświat, jest spójna z teorią Big Bangu, który nota bene wcale nie musi być dziełem przypadku, lecz aktem stworzenia. W języku fizyki mówienie o tym, co było przed Big Bangiem jest po prostu niemożliwe; w języku wiary jak najbardziej. Nauka wyjaśnia świat światem, religia natomiast czymś spoza świata.

Czy płyną z tego jeszcze jakieś wnioski? (i) Hipoteza religijna po pierwsze, nie jest sprzeczna z nauką; (ii) nauka nie może w ten sposób negować interpretacji religijnych, bo to dwie odrębne dziedziny (gry językowe).
Warto jednak pamiętać, że choć religia wykracza poza naukę, to nigdy nie może być z nią sprzeczna (np. logicznie sprzeczna).

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *